Wielkie piłkarskie wpadki, które były brzemienne w skutkach - część I - NoweMedium.pl

Wielkie piłkarskie wpadki, które były brzemienne w skutkach – część I

Aby osiągnąć sukces potrzeba często szczęścia. Natomiast do zapisania się na kartach historii w sposób niechlubny wystarczy czasem zaledwie odrobina pecha. Przyjrzyjmy się największym piłkarskim pechowcom, których błędy okazały się brzemienne w skutkach.
fot. kadr z filmu/ youtube

Piłka nożna to gra, która co by nie powiedzieć wymaga jednak trochę szczęścia. Bramki, które często rozstrzygały o trofeach były nierzadko np. po rykoszetach lub po zamieszaniu w polu karnym. W tym tekście skupimy się jednak na drugiej stronie medalu, czyli na największych wpadkach, które następnie doprowadziły do tragedii. Bardzo często zdarzało się tak, że wielcy piłkarze zapisali się w historii w zły sposób przez ten jeden kluczowy błąd. Przyjrzyjmy się kilku sylwetkom takich pechowców.

#1. Steven Gerrard i jego poślizg w meczu z Chelsea

W sezonie 2013/14 walka o mistrzostwo Premier League toczyła się do samego końca. Liverpool czekał na mistrzostwo ponad 20 lat, lecz według wielu kibiców wszystko to zostało zaprzepaszczone przez błąd Stevena Gerrarda w meczu z Chelsea. Legendarny zawodnik The Reds poślizgnął się w trakcie przekładania piłki na drugą nogę, co wykorzystał Demba Ba. Gracz Chelsea popędził na bramkę i zdobył gola. To podcięło skrzydła Liverpoolowi, który ostatecznie przegrał to niesamowicie ważne spotkanie, a później jak się okazało, mistrzostwo.

#2 – Dwa nietrafione karne Ivicy Vrdoljaka

Tutaj odłóżmy na bok sprawy pozaboiskowe i osławione już nieprzepisowe wprowadzenie zawodnika, które poskutkowało walkowerem w jednym z meczów. Prawdę mówiąc, to ostatecznie nie miałoby znaczenia, gdyby Ivica Vrdoljak, który był kapitanem warszawskiej drużyny strzelił chociaż jeden z rzutów karnych.

Legia w dwumeczu z Celticiem weszła na poziom niespotykany w polskim futbolu. Legionistom dosłownie wychodziło wszystko, a nawet udało im się zdobyć dwa rzuty karne. W teorii powinny to być dwa łatwe gole, lecz nie tym razem – Ivica Vrdoljak zmarnował obie szanse. W efekcie walkower przyznany Celticowi w pierwszym meczu i zwycięstwo Legii w rewanżu 4:1 sprawiło, że wynik dwumeczu wynosił 4:4… szkoda tylko, że szkocka drużyna awansowała dzięki bramce na wyjeździe.

#3 – Gorąca głowa Zinedine Zidane’a

W 2006 r. Francja w wielkim finale mierzyła się z reprezentacją Włoch. Les Bleus prowadzeni przez znajdującego się w wybitnej formie Zidane’a zamierzała odzyskać tytuł najlepszej drużyny na globie, który straciła w 2002 r. na rzecz Brazylii.

W dogrywce jednak Zinedine Zidane nie utrzymał nerwów na wodzy i uderzył głową Marco Materazziego za co dostał czerwoną kartkę. Wokół tej sytuacji powstały już liczne opowieści. Niektóre wersje mówią o tym, że Włoch obrażał Francuza, a inne mówiły o tym, że wyzywał jego siostrę. Faktem jest jednak to, że Zidane nie utrzymał nerwów na wodzy.

Ostatecznie Francja przegrała po serii rzutów karnych, mimo że do momentu zejścia Francuza z boiska była stroną dominującą i mogła rozstrzygnąć wynik meczu już w trakcie ostatnich 10 minut dogrywki.

#4 – Niefortunny rzut karny Johna Terry’ego

To miał być historyczny wieczór dla londyńskiej Chelsea. Zespół prowadzony przez Avrama Granta miał szansę na swoje pierwsze w historii zwycięstwo w Lidze Mistrzów, lecz niesamowitego pecha miał wtedy legendarny piłkarz The Blues, John Terry.

Anglik w trakcie wykonywania rzutu karnego poślizgnął się w trakcie oddawania strzału i trafił w słupek. Przez to pudło Manchester United zdołał wyrównać wynik w rzutach karnych, a następnie zwyciężyć w całej serii jedenastek.

#5 – Najgorszy wieczór w karierze Lorisa Kariusa

Sezon 2017/18 był naprawdę dobry dla niemieckiego golkipera. W lidze spisywał się w barwach Liverpoolu naprawdę dobrze i wydawało się, że jest pewnym punktem układanki Jurgena Kloppa

Wszystko to zmieniło się jednak jak w kalejdoskopie w trakcie finału Ligi Mistrzów. Mecz ten był zdecydowanie jednym z najgorszych w karierze Niemca i sprawił, że psychicznie piłkarz nie pozbierał się do dzisiaj. Najpierw rzucił on piłkę pod nogi Benzemy, który otworzył wynik, a potem między rekami przeleciał mu prosty w teorii strzał Garetha Bale’a. Błędy te sprawiły, że Liverpool ostatecznie przegrał finał 3:1, a sam Karius szybko opuścił drużynę z Anfield.

Źródło: Media

Więcej z NoweMedium.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.