Katastrofa bramkarza Tottenhamu w Lidze Mistrzów. Trener zdjął go z boiska po 15 minutach - NoweMedium.pl

Katastrofa bramkarza Tottenhamu w Lidze Mistrzów. Trener zdjął go z boiska po 15 minutach

Tak złego debiutu w Lidze Mistrzów jeszcze chyba nie było. Igor Tudor zainterweniował już w 15 minucie.
fot. kadr z filmu

Tottenham w tym sezonie prezentuje się prawdopodobnie najgorzej w całej swojej historii. Kogutom pozostała już jedynie Liga Mistrzów, bowiem w Premier League muszą drżeć o ligowy byt.

Przed startem meczu z Atletico, Igor Tudor zdecydował się na bardzo odważną zmianę. Głośno krytykowany bramkarz Vicario pozostał na ławce rezerwowych, a szansę otrzymał 22-letni Kinsky.

Zobacz też: Tottenham na skraju katastrofy. Koguty zaczynają drżeć o utrzymanie w Premier League

Dla czeskiego zawodnika był to debiut w Lidze Mistrzów, lecz najchętniej bramkarz wyrzuciłby go z pamięci. W trakcie zaledwie kwadransa Czech stracił trzy gole.

Dwa z tych trafień były bezpośrednio jego winą, a w konsekwencji Igor Tudor po zaledwie kwadransie gry zdjął go z boiska.

Kinsky spalił się w debiucie w Lidze Mistrzów

Kinsky spędził na murawie zaledwie 15 minut, lecz w tym czasie dwukrotnie zdążył popełnić katastrofalne błędy w rozegraniu, które skończyły się golami dla Atletico Madryt.

W efekcie Igor Tudor zdecydował się na bardzo drastyczne rozwiązanie. Po kwadransie w jego miejsce wszedł Vicario, który później puścił jeszcze dwa gole.

Kogo jednak kibice Kogutów powinni szczególnie winić w tej sytuacji? Na pierwszy plan oczywiście wchodzi Kinsky, lecz bez winy nie jest także trener Kogutów.

Igor Tudor zdecydował się dać Kinskiemu szanse po blisko pół roku bez gry, a zarazem bez żadnego zwycięstwa w spotkaniu tej rangi. Tą decyzją Tudor po prostu prosił się o katastrofę.

Tottenham ostatecznie przegrał to spotkanie wynikiem 5:2 i będzie miał szanse odrobić straty u siebie. Widząc jednak postawę Kogutów, chyba nawet najbardziej optymistyczni fani drużyny nie wierzą w ten scenariusz.

Źródło: media

Więcej z NoweMedium.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *