DRX zostaje Mistrzem Świata w League of Legends! Historia jak z filmu stała się faktem - NoweMedium.pl

DRX zostaje Mistrzem Świata w League of Legends! Historia jak z filmu stała się faktem

To były najlepsze Worldsy w historii! Kwintesencją turnieju był finał w San Francisco. Naprzeciwko siebie stanęły dwie legendy, a zarazem dwaj koledzy z liceum - legendarny Faker oraz wieczny przegrany, Deft. Na sam koniec jednak to właśnie ten drugi wzniósł puchar w geście triumfu.
DRX wznosi puchar / fot. Lol Esports

Te mistrzostwa można podsumować w zasadzie jednym zdaniem – życie stworzyło gotowy scenariusz na film. Pod względem narracyjnym żadne Mistrzostwa Świata w historii rozgrywek w League of Legends nie mogą się w zasadzie równać z tym co zobaczyliśmy.

Legendy i koledzy ze szkoły

Na przeciwko siebie stanęły dwie legendy, postacie niesamowicie zasłużone dla esportu. Mowa tutaj oczywiście o Lee „Fakerze” Sang-hyeoku oraz Kimie “Defcie” Hyuk-kyu.

Obaj zawodnicy przeszli całkowicie inną drogę w swojej karierze – Faker już od początku uchodził za wielkiego, a z czasem stworzył niesamowite dziedzictwo, a w powszechnej świadomości jest najlepszym graczem w historii. Teraz jednak, po 6 latach wielki król ponownie trafił do finału rozgrywek, gdzie zamierzał odzyskać swoją koronę.

Z drugiej strony Deft, zawodnik, który przez całą swoją karierę był jedną z ikon koreańskiej sceny w League of Legends, lecz nigdy nie potrafił dojść do wymarzonego finału Worldsów, a co dopiero go wygrać. Tymczasem w prawdopodobnie ostatnim swoim sezonie udało mu się wreszcie awansować do finału.

W ten sposób dwie legendy spotkały się na ubitej ziemi dwie legendy esportu, których jedyną cechą wspólną jest to, że…chodzili do jednego liceum.

Starcie tytanów

Przed meczem tradycyjnie mało kto wierzył w DRX. Raczej większość społeczności była zdania, że tym razem już im się nie uda. Tymczasem okazało się, że niczym w bajkach z dzieciństwa “siła przyjaźni i determinacja” zwyciężyły z dużo silniejszym przeciwnikiem.

T1 podchodziło do tego meczu jako niekwestionowany faworyt. W składzie wicemistrza Korei znajdował się przecież Faker otoczony czterema prawdopodobnie największymi talentami na świecie.

Z drugiej strony drużyna, która na tych mistrzostwach zaprzeczyła wszystkiemu co dotychczas znaliśmy. DRX jako pierwsza w historii:

  • Wygrała turniej będąc dopiero czwartą drużyną ze swojego regionu
  • Wygrała turniej awansując z fazy kwalifikacyjnej

Pięciomapowe starcie

Jak inaczej rozstrzygnąć się mógł finał z taką narracją, jak nie w pełnej serii BO5. Drużyny rozegrały pięć map, lecz w ostatniej górą było DRX.

Po pierwszym starciu nic nie zapowiadało, że doczekamy się takiego widowiska – T1 dosłownie przejechało się po swoich rywalach nie dając im najmniejszych szans.

Wszystko zmieniło się potem, DRX udało się urwać drugą mapę i od tego momentu gra była zdecydowanie bardziej wyrównana niż w pierwszej odsłonie rywalizacji.

Wreszcie, po ponad 40-minutowym boju to underdog na czele z Deftem zniszczył bazę przeciwnika i w efekcie mógł wznieść ręce w geście triumfu. MVP finałowego meczu został toplaner ekipy DRX, Hwang “Kingen” Seong-hoon. Zawodnik na przestrzeni całej serii siał istne spustoszenie grając Aatroxem i był jednym z fundamentów triumfu.

Po zniszczeniu bazy eksplodowały emocje

Zawodnicy DRX sekundę po zniszczeniu bazy rywala pogrążyli się w istnej euforii. Okrzyki radości, a także fakt, że niesamowita historia stała się rzeczywistością towarzyszyły całej ceremonii “koronacji nowych królów

https://www.youtube.com/watch?v=vUJRdw3jNjg

Tam gdzie są zwycięzcy, są jednak także przegrani. Smutnym elementem tego wydarzenia był zdecydowanie obrazek wspierającego T1. Ryu “Keria” Min-seok mimo tego, że był prawdopodobnie najmocniejszym ogniwem swojej ekipy w finale, to również najbardziej emocjonalnie zareagował na porażkę.

Społecznością wstrząsnęło nagranie na płaczącego zawodnika, którego pocieszają jego koledzy z drużyny, a także jego były kolega z drużyny… Deft.

W ten właśnie sposób Mistrzostwa Świata w League of Legends dobiegły końca. Mieliśmy do czynienia z prawdopodobnie najlepszym turniejem w historii tej gałęzi esportu, a każde kolejne rozgrywki będą miały niesamowicie trudne zadanie, aby dorównać Worldsom 2022.

Źródło: media

Więcej z NoweMedium.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *