Premier Szkocji podał się do dymisji - NoweMedium.pl

Premier Szkocji podał się do dymisji

Trzęsienie ziemi w szkockiej polityce. Premier Szkocji ogłosił swoją rezygnację. Niewykluczone są wcześniejsze wybory.
Premier Szkocji podał się do dymisji
Premier Szkocji podał się do dymisji, fot: Google Images/CreativeCommons

Humza Yousaf, szef szkockiego rządu, ogłosił, że rezygnuje z pełnienia funkcji przewodniczącego Szkockiej Partii Narodowej. W konsekwencji Yousaf odejdzie ze stanowiska premiera Szkocji.

Zobacz też: Czy w Szkocji będzie legalna eutanazja? Jest na to szansa

Dymisja premiera

Premier Szkocji Humza Yousaf podał się do dymisji. Polityk swoją decyzję ogłosił w poniedziałek, punktualnie w południe.

Yousaf zrezygnował z bycia przewodniczącym rządzącej Szkockiej Partii Narodowej (SNP), tym samym rezygnując z bycia szefem szkockiego rządu.

Decyzja jest konsekwencją kryzysu wywołanego przez zerwanie porozumienia pomiędzy SNP, a Szkocką Partią Zielonych, zapewniającego rządowi Yousafa większość w szkockim parlamencie.

W związku z zerwaniem porozumienia w tym tygodniu w szkockim parlamencie miały odbyć się dwa głosowania o wyrażenie wotum nieufności, jedno w stosunku do samego Humzy Yousafa, drugie w stosunku do całego jego rządu.

Humza Yousaf był premierem Szkocji przez nieco ponad rok. Urząd objął po rezygnacji wieloletniej premier Nicoli Sturgeon. Yousaf był pierwszym w historii muzułmaninem na tym stanowisku.

Zobacz też: Premier Haiti podał się do dymisji. Przyczyną upadek prawa i porządku publicznego

Zamieszanie w szkockiej polityce

W związku z decyzją Humzy Yousafa, w Szkockiej Partii Narodowej odbędą się teraz wybory mające na celu wyłonienie nowego przewodniczącego partii.

Nie jest jednak powiedziane, że zmiana na stanowisku przewodniczącego partii zażegna zaistniały kryzys.

Po zerwaniu porozumienia z Zielonymi, SNP nie dysponuje większością potrzebną do utworzenia większościowego rządu.

Nie jest wykluczone, że w niedługim czasie nowy leader SNP będzie musiał poprowadzić partię do przyśpieszonych wyborów.

Zobacz też: Wielka Brytania: Pchły na Downing Street