One Season Wonders, czyli zawodnicy jednego sezonu - część I - NoweMedium.pl

One Season Wonders, czyli zawodnicy jednego sezonu – część I

W piłce utrzymanie się na topie przez długi czas to istna sztuka. Przyjrzymy się zawodnikom, którym niesamowicie wyszedł tylko jeden sezon w karierze.
fot. Krzysztof Piątek

One Season Wonder, czyli objawienia jednego sezonu, to coraz bardziej popularne określenie we współczesnym futbolu. Zawodników, którzy są światowym topem od lat możemy wyróżnić niewielu – Lewandowski, Messi, Ronaldo, to zaledwie trzy nazwiska. Natomiast przykładów piłkarzy, którzy w jednym sezonie mieli absolutny szczyt formy, a potem nie potrafili do niej nawiązać jest wielu. Zobaczmy przykłady sylwetek kilku One Season Wonderów z ostatnich lat.

#1 – Michu – sezon 2012/13

fot. Swansea City

Sezon 2012/13 był bezapelacyjnie najlepszym sezonem Hiszpana. Michu oraz jednym z najlepszych w historii Swansea City. W tym sezonie walijskiej drużynie udało się sensacyjnie zwyciężyć rozgrywki Pucharu Ligi Angielskiej, a niesamowity udział miał w tym właśnie zawodnik, który przed rozpoczęciem rozgrywek trafił do klubu.

Michu w tym sezonie Premier League zdobył w 18 meczach aż 18 bramek i uplasował się na 5 miejscu w klasyfikacji strzelców. Hiszpan poprowadził drużynę do udziału w Lidze Europy w następnym sezonie, lecz sezon 2013/14 był już bez porównania słabszy. Michu strzelił w nim zaledwie 2 gole i już nigdy nie wrócił do takiej formy jak w tym jednym sezonie.

#2 – Aaron Ramsey – sezon 2013/14

fot. Aaron Ramsey

W przypadku Walijczyka sprawa jest inna. Jako trybik w maszynie Arsene’a Wengera był on zawsze zawodnikiem, który prezentował niezły poziom. Przełom jednak przyszedł w sezonie 2013/14, gdy Aaron Ramsey wspiął się na niesamowity poziom. Jako pomocnik wykręcił niesamowite cyfry i miał udział przy 18 bramkach w Premier League. Bramki i asysty to jednak nie wszystko – Ramsey był jednym z najlepszych pomocników ligi i błyszczał w każdym spotkaniu. Rambo z tego sezonu to był po prostu klasa światowa.

Potem jednak Walijczyk wrócił na swój po prostu przyzwoity poziom, lecz nigdy nie osiągnął już dwucyfrowej liczby goli. Reprezentował on Arsenal do końca sezonu 2018/19, gdy odszedł jako wolny zawodnik do Juventusu.

#3 – Krzysztof Piątek – sezon 2018/19

fot. Krzysztof Piątek

Krzysztof Piątek trafił do Genoi po świetnym sezonie w polskiej lidze w barwach Cracovii. Nikt wtedy nie spodziewał się, że polski snajper z marszu stanie się czołowym zawodnikiem klubu. 13 goli 19 meczach mówi samo za siebie. Co ciekawe w przypadku Krzysztofa Piątka forma ta skupiła się nie tylko na występach w jednym klubie w danym sezonie, a w dwóch.

W zimowym okienku Polak trafił do legendarnego AC Milanu, w którym także pokazywał naprawdę dobrą dyspozycję, gdzie do końca sezonu walczył o koronę króla strzelców z Duvanem Zapatą oraz Fabio Quagiarellą. Ostatecznie górą był Włoch, który zdobył 4 bramki więcej niż Polak. Po tym sezonie jednak forma Polaka już zniknęła na dobre. AC Milan szybko pożegnał się z zawodnikiem już w połowie kolejnego sezonu. “Pio Pio” trafił do berlińskiej Herthy, gdzie obecnie pełni rolę rezerwowego.

#4 – Daniel Guiza – sezon 2007/08

fot. media

Hiszpańska sensacja sezonu 2007/08 i król strzelców ligi w postaci Daniela Guizy. Rozgrywki były wtedy wręcz wymarzone dla Majorki oraz jej gwiazdy. W lidze, w której grali najlepsi snajperzy świata królem strzelców został mało komu znany napastnik.

Jak się jednak okazało był to jednorazowy wystrzał formy. Na późniejszym EURO 2008 napastnik grał przyzwoicie, lecz nie błyszczał już tak jak w rozgrywkach ligowych. Zawodnik po tym sezonie trafił do Turcji, a konkretnie do Fenerbahce, gdzie całkowicie przepadł.

#5 – Grafite – 2008/09

fot. kadr z filmu/ Bundesliga

Wolfsburg z sezonu 2008/09 był istną maszyną. Drużyna, której motorem napędowym była dwójka napastników – Grafite oraz Edin Dzeko do samego końca walczyła o mistrzostwo kraju z Bayernem Monachium i ostatecznie wygrała, a ogromny wpływ miał na to właśnie Brazylijczyk. Grafite został królem strzelców w swoim najlepszym sezonie w życiu.

One Season Wonder jednak wymaga tego, że zawodnik utrzymywał światową formę jedynie przez jeden sezon. On i jak i Wolfsburg w następnych rozgrywkach nieco obniżyli loty i już nigdy nie nawiązali do formy z tego sezonu. Brazylijczyk nie był kiepskim napastnikiem, zaliczył potem 11 goli, lecz nigdy już nie wspiął się na takie wyżyny jak właśnie w sezonie 2008/09.

Źródło: media

Więcej z NoweMedium.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.