To koniec Omegle. Kontrowersyjna strona znika z sieci - NoweMedium.pl

To koniec Omegle. Kontrowersyjna strona znika z sieci

Popularny wideoczat po 14 latach kończy działalność i znika z Internetu. To decyzja jego twórcy, podyktowana licznymi nadużyciami i brakiem kontroli.
To koniec Omegle. Kontrowersyjna strona znika z sieci /fot. omegle.com
To koniec Omegle. Kontrowersyjna strona znika z sieci /fot. omegle.com

Omegle, założona w 2009 darmowa strona służąca do poznawania nowych ludzi, została zamknięta. Wideoczat był jednym z najpopularniejszych tego typu serwisów, przede wszystkim za sprawą braku konieczności rejestracji, anonimowości i łatwości w nawiązaniu kontaktu – wystarczyło jedno kliknięcie. Ostatecznie jednak to, co było zaletą, szybko okazało się być największym problemem.

Zobacz też: Materiał Konopskiego podbija internet. YouTuber ujawnił kolejne osoby zamieszane w “Pandora Gate”

To koniec Omegle

Serwis przez lata działalności borykał się z opinią miejsca, w którym dzieje się dużo zła. Omegle zaczęło bowiem przyciągać użytkowników zainteresowanych treściami o charakterze erotycznym, a nawet przestępców seksualnych czy pedofilów. O kontakt z nieletnimi i potencjalnymi ofiarami było niezwykle łatwo – na stronie nie funkcjonowała bowiem żadna weryfikacja wieku.

Jakiś czas temu głośno było o sprawie młodej kobiety ze Stanów Zjednoczonych, która twierdziła, że Omegle “połączyło ją” z pedofilem, gdy miała zaledwie 11 lat. Amerykanka miała zostać zmanipulowana i wykorzystana przez mężczyznę – jak podkreślały media, nie był to jednak odosobniony przypadek.

Twórca Omegle, Leif K-Brooks miał zaledwie 18 lat, gdy założył serwis, i prawdopodobnie nie zdawał sobie wówczas sprawy z zagrożeń, jakie niósł – zwłaszcza w stosunku do nieletnich. Mężczyzna napisał na stronie obszerne oświadczenie, w któym tłumaczy powody jej zamknięcia.

Niestety, nie zawsze to, co słuszne, zwycięża. Choć bardzo chciałbym, żeby okoliczności były inne, stres i koszty tej walki – w połączeniu z istniejącym stresem i wydatkami związanymi z obsługą Omegle i walką z jego niewłaściwym użyciem – są po prostu zbyt duże. Prowadzenie Omegle nie jest już opłacalne, ani finansowo, ani psychologicznie. Szczerze mówiąc, nie chcę mieć zawału serca po trzydziestce.

– podkreślił.

K-Brooks dodał na koniec, że być może mamy do czynienia z końcem Internetu, jaki znamy. Wiąże się to przede wszystkim z narastającymi zagrożeniami dla użytkowników sieci. Do podobnych nadużyć jak na Omegle dochodzi bowiem również innymi ścieżkami.

Zobacz też: Sharenting – najbardziej niebezpieczny trend? Wstrząsający spot sieci komórkowej