"I ty Brutusie przeciwko mnie?". Klubowe gwiazdy, które "zdradziły" swoje drużyny - NoweMedium.pl

“I ty Brutusie przeciwko mnie?”. Klubowe gwiazdy, które “zdradziły” swoje drużyny

Świadomość kibica jest nieco inna, niż piłkarza. Dla tych pierwszych przywiązanie do barw klubowych, to wartość ponad wszystko. Piłkarze kierują się jednak innymi motywami. Przyjrzyjmy się zawodnikom, którzy w oczach kibiców "zdradzili" swoje drużyny.
fot. twitter

Dla kibiców piłkarskich ich ukochany klub jest największą wartością, a wynika z niej przede wszystkim to, że żaden piłkarz nie jest ponad drużyną. Konflikty interesów pomiędzy klubami a zawodnikami, to jednak coś normalnego – może pójść o wysokość kontraktu, jego długość, czy klauzulę, która niejako “wiąże” piłkarza z jego ekipą. Zawodnik może też po prostu chcieć odejść, bo czuje się już zbyt silny na daną drużynę.

Niezależnie jednak od powodu, konflikt może doprowadzić do eskalacji i szantażu jednej, bądź drugiej strony. Wtedy kibice z miejsca stają się najlepszym przykładem dla powiedzenia “od miłości jeden krok do nienawiści”. Przyjrzyjmy się przypadkom zawodników, którzy w oczach kibiców “zdradzili” swoje ekipy, stając się przy tym wrogami publicznymi.

#1 – Robin Van Persie

Holender swego czasu był legendarnym zawodnikiem londyńskiego Arsenalu. Po odejściu z drużyny najlepszego zawodnika w historii klubu, Thierry’ego Henry’ego piłkarz przejął po nim pałeczkę. Robin Van Persie rozwijał się niesamowicie szybko i w pewnym momencie został najlepszym napastnikiem w lidze.

Wtedy relacje pomiędzy piłkarzem a klubem zaczęły się psuć. Jego eskalacja nastąpiła po sezonie 2011/12, gdy piłkarz wymusił transfer do Manchesteru United. Kwota transferu była zatrważająco niska, bo wyniosła ledwie 30 milionów euro. Kibice Arsenalu z miejsca okrzyknęli RvP wrogiem. Zaczęli palić jego koszulki, a gdy obie ekipy grały ze sobą w Premier League buczenie dominowało śpiew na stadionie.

#2 – Samir Nasri

Prawdę mówiąc, cały ten artykuł mógłby powstać w zasadzie tylko na ex-piłkarzach Arsenalu. Drugą z osób, która naraziła się fanom Kanonierów jest Samir Nasri.

Francuski zawodnik nigdy nie miał opinii najprzyjemniejszego w obyciu. Piłkarze wielokrotnie wypowiadali się o nim, że Nasri to “buc“. Opuścił on Emirates Stadium po zakończeniu sezonu 2010/11 i podobnie jak Van Persie stał się wrogiem kibiców. Co ciekawe francuza przestali szanować także jego dawni koledzy z drużyny jak Emmanuel Frimpong. Obaj panowie nawet mieli ze sobą drobne starcie po zakończeniu spotkania Arsenalu z Manchesterem City.

#3 – Neymar

Se queda, czyli po hiszpańsku – zostaje, ciągnie się za Neymarem do dzisiaj. Słowa te opublikował jego ówczesny kolega z drużyny, Gerard Pique. Wtedy wszyscy myśleli, że to już pewne – saga z Brazylijczykiem dobiegła końca i ten niesamowicie utalentowany zawodnik pozostanie w Blaugranie.

Nie minęło dużo czasu, gdy okazało się jak bardzo wszyscy się pomylili. PSG wpłaciło klauzulę za zawodnika, a ten mimo hucznych zapowiedzi pozostania w Dumie Katalonii opuścił ekipę z Hiszpanii. Wówczas mówiło się, że Brazylijczyk nie chciał być już w cieniu Messiego, a jego celem było granie pierwszych skrzypiec w innej ekipie.

#4 – Carlos Tevez

Odejście, które ciągnęło się przez miesiące, a do tego do rywala z drugiej części Manchesteru – to musiało wzbudzić nienawiść w kibicach Manchesteru United.

Carlos Tevez był piłkarzem szanowanym w czerwonej części Manchesteru przez dwa lata. Zawodnik prezentował się bardzo dobrze, był aktywny, strzelał bramki oraz kibice zdecydowanie go lubili. Wszystko zaczęło się zmieniać po drugim roku obecności Teveza na Old Trafford. Zawodnik przeciągał temat przedłużania kontraktu i popadł w konflikt z Sir Alexem Fergusonem. W konsekwencji postanowił on odejść do rywala zza miedzy. Kibice nigdy mu tego nie wybaczyli, mimo że ten liczył, że w ich oczach pozostanie szanowanym piłkarzem.

#5 – Sol Campbell

Prędzej skończę karierę, niż zagram dla Arsenalu“, tak mówił Sol Campbell, gdy był jeszcze kapitanem Tottenhamu. Jakie było zdziwienie na twarzach dziennikarzy oraz kibiców, gdy na konferencji prasowej Arsena Wengera, ówczesnego menedżera Arsenalu pojawił się właśnie Anglik.

Kibice Kogutów nie wybaczyli piłkarzowi do dzisiaj nie za samo odejście, a za to, że miał możliwość trafienia poza Anglię. Ten jednak wybrał inaczej, rywal z północnego Londynu stał się nowym domem dla Sola Campbella. Piłkarz mówi, że do dzisiaj, a już przecież od dawna nie jest aktywnym piłkarzem, spotyka się z agresją młodych kibiców Tottenhamu.

Źródło: media

Więcej z NoweMedium.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.