Kontrowersje wokół hiszpańskiej propozycji na Eurowizję. Głos zabrał nawet premier Hiszpanii - NoweMedium.pl

Kontrowersje wokół hiszpańskiej propozycji na Eurowizję. Głos zabrał nawet premier Hiszpanii

Wiemy już jaki utwór będzie reprezentował Hiszpanię podczas tegorocznej Eurowizji. Tekst piosenki wzbudza kontrowersje. Sprawdź szczegóły.
Kontrowersje wokół hiszpańskiej propozycji na Eurowizję. Głos zabrał nawet premier Hiszpanii, fot.: YouTube/RTVE

Eurowizja zbliża się wielkimi krokami. Kolejne kraje wybierają swoich reprezentantów do tegorocznej edycji konkursu. W ubiegłym tygodniu swojego reprezentanta wyłoniła Hiszpania. Jak się okazuje, wybór nie wszystkim przypadł do gustu.

Zobacz też: Eurowizja 2023 dobiegła końca. Jakie utwory wygrywały na przestrzeni 20 lat?

“Zorra” jedzie na Eurowizję

Hiszpanie wybrali utwór, który będzie reprezentował ich kraj podczas tegorocznej Eurowizji.

Głosami widzów oraz jury zwyciężył utwór “Zorra” grupy Nebulossa.

“Zorra” to utwór sprzeciwiający się podwójnym standardom oraz mizoginii. Tytułowa “Zorra” w języku hiszpańskim oznacza lisicę, w hiszpańskim slangu używane jest często jednak jako wulgaryzm obraźliwie kierowanym w stosunku do kobiet.

Piosenka zajęła pierwsze miejsce w zarówno w głosowaniu jury jak i widzów. Co ciekawe, w głosowaniu widzów wyprzedziła utwór “Caliente” Jorge Gonzalesa o jedynie dwa głosy.

Zobacz też: Hiszpania: Pierwsza parlamentarzystka z zespołem Downa

Kontrowersje wokół utworu i głos premiera

Choć Nebulossa ze swoim utworem porwała publiczność festiwalu w Benidromie oraz widzów przed telewizorami, nie wszyscy są zadowoleni z wyboru utworu na Eurowizję.

Według Madryckiego Ruchu Feministycznego piosenka obraża kobiety w seksistowski sposób. Organizacja nazwała absurdem twierdzenia, że powtarzanie obraźliwego określenia może dodawać kobietom siły.

W tłumaczeniu na polski, fragment utworu brzmi:

Jeśli wyjdę sama, jestem suką / Jeśli dobrze się bawię, jestem najbardziej zdzirowata / Kiedy dostaję to czego chcę – suka, suka / Nigdy dlatego, że na to zasłużyłam

Do zamieszania wokół utworu odniósł się nawet szef hiszpańskiego rządu. Premier Pedro Sanchez odrzuca krytykę utworu.

Jak mówi, utwór stawia czoła seksistowskim stereotypom. W wywiadzie telewizyjnym premier zaznaczył, że jego zdaniem feminizm jest nie tylko uczciwy, ale może też być zabawny. W opinii Sancheza tego typu prowokacja musi wychodzić właśnie ze strony środowisk artystycznych.

Podobną opinię wyraziła hiszpańska minister do spraw równości.

Do tekstu piosenki odniosła się już Europejska Unia Nadawców, czyli organizator Eurowizji. Zdaniem organizacji nie ma przeszkód by utwór uczestniczył w konkursie.

Zobacz też: Kto będzie reprezentował Polskę na Eurowizji 2024?