Twoje dziecko nie chodzi na religię? Wylądujesz u dyrektora na dywaniku. Tak jest w Krakowie - NoweMedium.pl

Twoje dziecko nie chodzi na religię? Wylądujesz u dyrektora na dywaniku. Tak jest w Krakowie

Do kuriozalnych scen doszło w jednym z krakowskich liceów. Rodzice uczniów, którzy byli zwolnieni z lekcji religii byli wzywani do dyrektora, aby wyjaśnić decyzje.
fot. pixabay

Religia nie jest przedmiotem obowiązkowym w polskiej szkole, przynajmniej na razie. Litera prawa stanowi jasno, że rodzice, którzy chcą aby ich dzieci uczęszczały na lekcje religii muszą złożyć wniosek, który następnie przekazywany jest dyrektorowi. Praktyka jest jednak zdecydowanie inna, żeby nawet nie powiedzieć przeciwna. W ogromnej części szkół, dzieci są z automatu zapisywane na lekcje religii, a jeżeli rodzicom nie odpowiada taki stan rzeczy to muszą je z niej wypisać.

W Krakowie proces ten miał jednak charakter wręcz absurdalny, a to wszystko za sprawą dyrektora XLIV LO. Szef placówki wzywał do siebie rodziców dzieci, aby wyjaśnić powody dlaczego ich pociechy nie uczęszczają na lekcje religii.

Dyrektor Mariusz Graniczka to osoba dobrze znana ze swoich konserwatywnych poglądów, a w szczególności z próby wprowadzenia systemu “wart” przed krzyżem katyńskim w Krakowie. Wedle tego pomysłu uczniowie, a także rodzice mieliby pełnić warty przez dzień i noc przed krzyżem upamiętniającym katastrofę smoleńską. Projekt jednak szybko upadł w wyniku oburzenia rodziców.

Rodzice na dywanik

Teraz konserwatywny dyrektor postanowił dowiedzieć się od rodziców uczniów, czemu ich dzieci nie chodzą na lekcje religii. Wywołało to oburzenie rodziców i nic w tym dziwnego. Szkoła w Polsce ma charakter świecki, więc to czy dziecko chodzi na religię powinno być prywatną decyzją rodziców.

Jaki wniosek? Ja o nic nie wnioskuję, nie proszę uprzejmie i nie czekam pokornie na zgodę. Moje dziecko nie potrzebuje zgody pana dyrektora, by nie chodzić na religię.

Ojciec jednego z uczniów, Gazeta Wyborcza

Czy dyrektora mogą spotkać jakieś konsekwencje w związku ze swoimi działaniami? Tutaj ciężko powiedzieć. Sam szef placówki odmówił Gazecie Wyborczej jakiegokolwiek komentarza, a kuratorium postanowiło póki co nie odnosić się do sprawy.

>