Pierwsze ćwierćfinały Ligi Mistrzów za nami. Mnóstwo okazji w Madrycie, a Arsenal męczył się ze Sportingiem

Liga Mistrzów powróciła po przerwie reprezentacyjnej i już na początek zaserwowała nam ciekawe widowiska. Arsenal zmierzył się ze Sportingiem i zwyciężył po golu w końcówce. Bayern z kolei pokonał 2:1 na wyjeździe Real Madryt.
Co wiemy po pierwszych spotkaniach ćwierćfinałowych?
Bayern na plecach Neuera wywiózł z Madrytu korzystny wynik
Spotkanie pomiędzy Bayernem a Realem Madryt było kapitalne dla postronnego widza. Obie ekipy dopuszczały rywali do mnóstwa sytuacji, lecz zawodziła skuteczność.
Różnicą pomiędzy ekipami był jednak Manuel Neuer w bramce. Niemiec nawiązał do swoich najlepszych lat, gdy przeszkodził Viniciusowi Juniorowi w strzeleniu gola w sytuacji sam na sam.
Dla Realu ten wynik jest ogromnym problemem – pomimo mnóstwa okazji i wykreowania xG na poziomie 2.2, Królewscy nie zdołali wyrównać stanu meczu. To może być dla nich problemem w Monachium, gdzie Bayern jest w zasadzie niepokonany.
Gol w końcówce zakończył męczarnie w Lizbonie
O ile spotkanie w Madrycie było ciekawe dla postronnego widza, tak mecz pomiędzy Arsenal a Sportingiem byłby dla takiego fana już absolutną katorgą.
Obie ekipy nie chciały zaryzykować przez cały mecz, co sprawiło, że sytuacji było na lekarstwo. Kanonierzy pomimo dominowania w posiadaniu piłki ponownie mieli kłopoty przekuć je w akcje bramkowe. Sytuacja poprawiła się jednak po zejściu z boiska Martina Odegaarda.
Zobacz też: Arsenal chce skrzydłowego PSG. Ogromna kwota za francuskiego zawodnika
Bohaterem ekipy Artety był duet zmienników. Gabriel Martinelli popisał się świetną indywidualną akcją i wrzucił piłkę do Kaia Havertza. Niemiec w pewnym sposób wykończył sytuację i dał swojej drużynie komfortową zaliczkę przed rewanżem w Londynie.



