Gdy kontuzje przekreślają wszystko. Wielkie talenty piłkarskie, którym urazy zniszczyły kariery - część I - NoweMedium.pl

Gdy kontuzje przekreślają wszystko. Wielkie talenty piłkarskie, którym urazy zniszczyły kariery – część I

Nierzadko piłkarze uważani za wielkie talenty byli w teorii skazani na wspaniałą karierę. Wtedy jednak pojawiały się kontuzje, które niszczyły wszystko. Oto zestawienie największych piłkarskich talentów, które zostały całkowicie przekreślone przez urazy.
fot. pixabay

Aby osiągnąć sukces w futbolu potrzebne są trzy rzeczy: talent, ciężka praca i przede wszystkim szczęście. To ostatnie może objawiać się w wielu aspektach – kariera może ruszyć poprzez trafienie do odpowiedniego klubu, dzięki spotkaniu trenera, który dostrzeże talent zawodnika i będzie potrafił go ukierunkować, czy nawet z powodu kontuzji konkurencyjnego gracza, która pozwoli wykorzystać szansę komuś innemu. Kluczowe jednak jest szczęście, które objawia się omijaniem kontuzji, bo to one niszczą nawet największe talenty. Co roku słyszymy o “Nowym Messim”, czy “Nowym Ronaldo”, jednak wielu z nich nigdy nie wskakuje nawet na europejski poziom, bardzo często właśnie przez urazy. Przyjrzyjmy się liście zawodników, którzy byli uważani za ogromne talenty, ale kontuzje przekreśliły ich szanse na wielkie kariery.

#5 – Michael Owen

fot. Twitter

Michael Owen na dobre wszedł do wielkiego futbolu już jako 18-latek. Anglik w swoim debiutanckim sezonie w barwach Liverpoolu zdobył aż 18 goli i 12 asyst. Takie liczby wydają się niemal niemożliwe, gdy mówimy o tak młodym zawodniku, ale w przypadku Owena stały się prawdą. Anglik z miejsca stał się gwiazdą światowego formatu, ba! W wieku zaledwie 22 lat zdobył on najbardziej prestiżową nagrodę indywidualną w futbolu – Złotą Piłkę.

Owen miał być zbawcą angielskiej piłki i jednym z najlepszych na świecie. Aby to udowodnić poszedł do naszpikowanego gwiazdami Realu Madryt. Tam Anglik był ławkowiczem, ale nie przeszkodziło mu to strzelić w debiutanckim sezonie aż 13 bramek. Nie mógł on jednak na stałe wejść do podstawowej jedenastki w związku z czym wrócił na Wyspy Brytyjskie. Transfer do Newcastle był początkiem końca Anglika. Zerwane więzadła krzyżowe wyrzuciły go z gry na niemal rok, a chwilę potem kolejne urazy sprawiły, że Owen stracił niemal 1.5 roku gry w piłkę.

Od tego momentu nie potrafił się odbudować, a po transferze do Manchesteru United w 2009 r. kontuzje tylko się nasiliły. Poważny uraz uda sprawił, że Anglik nie grał niemal pół roku, a seria drobnych urazów tylko pogorszyła wszystko. W ten sposób Michael Owen skończył karierę w 2013 r.

#4 – Marco Reus

fot. twitter Marco Reus

Historia Marco Reusa nie opowiada o absolutnym zniszczeniu kariery, ale o jej gwałtownym zatrzymaniu. Niemiecki zawodnik w sezonie 2010/11 wszedł z buta do pierwszego składu Borussii Moenchengladbach i w sezonie zdobył 10 bramek. Rok później było tylko lepiej, wynik Niemca wyniósł 18 bramek. Efektem tego był transfer do Borussii Dortmund, a perspektywa trafienia do Bayernu Monachium była tylko kwestią czasu. Wraz jednak z transferem do ekipy z Nadrenii zdrowie Reusa się posypało. Historia jego kontuzji to w zasadzie lista o kilku stronach, nie było tu tak spektakularnych urazów jak u Owena, lecz były to krótkie kontuzje, ale regularnie powtarzane. Reus nie miał sezonu, w którym nie opuściłby dużej liczby spotkań, a to wszystko zahamowało jego karierę. Niemiec nagle z największego talentu w Niemczech stał się po prostu bardzo solidnym zawodnikiem i teraz jako 32-latek jest kapitanem Borussii. Na początku wydawało się jednak, że ta kariera pójdzie o wiele, wiele dalej.

#3 – Jack Wilshere

Wracamy do Anglii, a konkretnie przenosimy się do londyńskiego Arsenalu i do osoby Jacka Wilshere’a. Anglik dał się poznać światu jako 19-latek, gdy w meczu z naszpikowaną gwiazdami FC Barceloną w zasadzie samodzielnie “schował do kieszeni” najlepszy duet pomocników w XXI wieku – Xaviego oraz Iniestę. Sam kapitan Blaugrany po meczu powiedział, że Wilshere ma wszystko aby stać się przyszłością angielskiej piłki. Wydawało się, że tak właśnie będzie – wychowanek Arsenalu, który przejął jakże ciężki numer 10 musi stać się legendą brytyjskiego futbolu i kapitanem Kanonierów.

Wtedy rozpoczęła się plaga kontuzji, a wszystko zaczęło się od tej przeklętej operacji kostki. Gdy Anglik wracał do gry, to nie grał dłużej niż 2-3 miesiące, wtedy trafiała się kolejna kontuzja, a potem kolejna i jeszcze kolejna – i tak przez 5 lat. Zawodnik doczekał się nawet prześmiewczego pseudonimu – Wheelchair, co oznacza wózek inwalidzki. Wreszcie obie strony postanowiły się pożegnać, a Wilshere trafił do londyńskiego West Hamu, lecz tam było podobnie. Anglik więcej czasu spędzał w stadionowym szpitalu niż na boisku.

Dzisiaj zawodnik ma nawet problem ze znalezieniem klubu, z którym mógłby trenować, a tym bardziej z otrzymaniem kontraktu. Każdy klub ma przed oczami historię jego kontuzji i nie chce ryzykować ściągania takiego zawodnika.

#2 – Abou Diaby

fot. Twitter Arsenal

Pozostajemy w Arsenalu, bo klub z północnego Londynu posiadał całą plejadę utalentowanych zawodników, którym kontuzje przekreśliły kariery. Jej koronnym elementem jest Abou Diaby. Francuz trafił do Arsenalu z Auxerre w 2006 r. i od razu zrobił ogromne wrażenie na wszystkich w londyńskim klubie. Opinie o Abou Diabym były krótkie – ten gość to nowy Patrick Vieira. Nie było to porównanie bez pokrycia – Francuz prezentował niemal tę samą charakterystykę co jego legendarny rodak, z tym, że Vieira był odporny na urazy, Diaby nie.

Po 2 latach występów z armatką na piersi przytrafiła mu się kontuzja mięśni uda, niby nic poważnego lecz okazało się, że Francuz musiał pauzować aż 13 spotkań. Potem ruszyła w zasadzie lawina kontuzji – gdy jedna się kończyła, to druga się zaczynała i tak przez lata.

Przez kontuzje Francuzowi po prostu padła psychika, a najlepiej było to widać, gdy po drobnym urazie, który sprawił, że Diaby nie mógł grać przez 3 mecze, to po zaledwie dwóch tygodniach zerwał więzadła krzyżowe. To był koniec kariery Diaby’ego nie tylko w Arsenalu, ale w praktyce po prostu w futbolu.

#1 – Alexandre Pato

Alexandre Pato był największym talentem brazylijskiej piłki do momentu pojawienia się Neymara w europejskim futbolu. Brazylijczyk był niekwestionowaną gwiazdą AC Milanu i wszyscy komentatorzy i eksperci zgodnie twierdzili, że to kwestia czasu aż Alexandre Pato zapuka do panteonu gwiazd futbolu. Jako zaledwie 22-latek charakteryzował się niesamowitą inteligencją boiskową i zrozumieniem w którym miejscu ma się znajdować. Dodajmy do tego wspaniałą szybkość i wykończenie i mamy napastnika idealnego. Rossoneri mieli w swoich szeregach perełkę i dobrze to wiedzieli, lecz perła ta miała jedną skazę – podatność na kontuzje. Dla Brazylijczyka rokiem, który zatrzymał jego karierę był 2012. Na początku roku pauza przez miesiąc, w marcu to samo, potem powtórka w kwietniu, sierpniu i listopadzie. Od tego momentu Brazylijczyk nie był tym samym zawodnikiem i w 2013 r. Milan pożegnał Brazylijczyka – ten wrócił do ojczyzny, ale w 2016 roku ponownie spróbował podbić Europę. Trafił do londyńskiej Chelsea, lecz przygoda ta była absolutnie nieudana i po kilku latach piłkarskiej tułaczki trafił do amerykańskiej MLS.